W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Niech łaska i pokój od Boga, naszego Ojca, będą z wami wszystkimi.
Panie, który znasz nasze najgłębsze bóle, zmiłuj się nad nami. Chryste, który jesteś światłością w każdej ciemności, zmiłuj się nad nami. Panie, który obiecujesz nam życie wieczne, zmiłuj się nad nami.
Spójrzcie na dłonie dziecka. Czasem trzymają one zabawkowy samolot, czasem kontroler do gry, a czasem, w przypływie czystego, dziecięcego impulsu, wyciągają się w stronę rodzica, by ofiarować to, co dla niego najcenniejsze. Pamiętacie tę historię, którą dzieliliście się z taką miłością? O Benie, który nie musiał rozbijać swojej skarbonki, nie musiał jej opróżniać, bo sam gest – ta gotowość, by oddać wszystko, co posiadał, by ratować wujka Williama – był już pełnym darem. To nie był gest kalkulacji. To był gest serca, które nauczyło się miłości od was. Dzisiaj, gdy stajemy w obliczu słowa Bożego, które mówi o cierpieniu, o tajemnicy i o radości, która przerasta ludzkie pojmowanie, chcę, abyśmy zatrzymali się przy tym jednym obrazie: obrazie otwartej dłoni.
Księga Hioba, którą dzisiaj czytamy, nie jest łatwą lekturą. Hiob mówi: „Ilekroć mówiłem o rzeczach, których nie rozumiałem, o rzeczach zbyt cudownych dla mnie”. To jest szczerość, której często nam brakuje. Alanie, Thao, wiem, że od trzynastego czerwca wasz świat stał się miejscem, w którym wiele rzeczy wydaje się „zbyt cudownych”, zbyt bolesnych, zbyt niezrozumiałych. Pytania o to, dlaczego, jak i co dalej, nie są brakiem wiary. Są wyrazem miłości, która szuka odpowiedzi u źródła. Hiob, po całym swoim cierpieniu, po stracie, której nie da się opisać, w końcu staje przed Bogiem i mówi: „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie jednak ujrzało Cię moje oko”. To jest przejście od wiedzy o Bogu do spotkania z Bogiem. Ben, w swojej krótkiej, ale tak intensywnej podróży, przeszedł tę drogę szybciej niż wielu z nas. On nie tylko „słyszał” o miłości; on nią był.
Zastanówmy się nad tym, co Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii. Uczniowie wracają pełni entuzjazmu, bo wypędzali demony, bo widzieli moc. A Jezus mówi im: „Nie cieszcie się z tego, że duchy wam się poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”. To jest klucz do zrozumienia życia Benjamina. On był chłopcem, który fascynował się technologią, który budował swój świat w chmurach AWS, który marzył o „Con Chim Airlines” i gigantycznych odrzutowcach. Ale jego prawdziwe „imię” nie było zapisane w kodzie, który pisał, ani w wynikach na boisku, choć był w tym wybitny. Jego imię było zapisane w niebie. I to jest ta sama obietnica, która dotyczy każdego z was.
Chcę dzisiaj zwrócić się bezpośrednio do was, Alanie i Thao, którzy niesiecie ten krzyż. Wiem, jak często wracacie do pytań, które nękają serce w ciszy nocy. Czy coś pominęliśmy? Czy mogliśmy zrobić więcej? Czy to, co nas spotkało, jest wynikiem jakiegoś błędu? Słuchajcie uważnie: ani wy, ani Ben nie ponosicie winy za to, co się stało. Choroba nie jest karą, nie jest też efektem waszego niedopatrzenia. Bóg nie wysyła cierpienia, by nas doświadczać w ten sposób. Nie ma w tym waszej winy. Jesteście kochającymi rodzicami, którzy zrobili wszystko, co w ludzkiej mocy, a nawet więcej – z miłością, która nie znała granic. Zdejmijcie ten ciężar z ramion. Bóg nie oskarża was o nic. On widzi waszą walkę i płacze razem z wami. On nie szuka winnych, On szuka serc, które może utulić.
Ryanie, ty wiesz najlepiej, jak wyglądała ta więź między tobą a bratem. Ty wiesz, że ta miłość nie zniknęła. Kiedy patrzysz na zdjęcia, na których razem z Benem jesteście w górach, w śniegowych kombinezonach, czy gdy wspominasz wspólne chwile przy samolotach, wiedz, że on jest wciąż przy tobie. Nie w sposób, do którego przywykliśmy, ale w sposób, który jest prawdziwszy. Bóg jest Bogiem żywych. Ben żyje. On cieszy się pełnią, której my jeszcze nie potrafimy sobie wyobrazić. Nie bój się żyć pełnią życia, tak jak on to robił. Każdy twój uśmiech, każda twoja pasja jest kontynuacją tego, co on w tobie zasiał.
Spójrzcie, jak Bóg działa w życiu Hioba. Po wszystkim, co stracił, Bóg przywraca mu życie, daje mu dzieci, daje mu przyszłość. To nie znaczy, że ból znika. To znaczy, że Bóg jest większy niż ból. Ben, nasz „wielki ocean” – bo przecież „Đại Dương” to jego drugie imię – wciąż oddziałuje na ten świat. Pomyślcie o tej studni w Cà Mau, o tym „Giếng Gioan Baotixita”, który w jego imieniu daje czystą wodę tym, którzy jej potrzebowali. To jest życie, które płynie dalej. To jest miłość, która nie została zatrzymana przez śmierć. Ben nie jest już w szpitalu, nie jest już w żadnym „teście”, o którym mówił w snach taty. On jest w „Banquet of Heaven”. On jest tam, gdzie nie ma już żadnych pytań, tylko odpowiedź, którą jest obecność Boga.
Jezus w Ewangelii mówi: „Błogosławione oczy, które widzą to, co wy widzicie”. Wielu proroków i królów pragnęło zobaczyć to, co wy teraz widzicie w wierze. Wy, którzy kochacie Bena, widzicie przez pryzmat jego życia coś, czego świat nie rozumie: że miłość jest silniejsza niż śmierć. Niech ta prawda będzie waszym fundamentem. Kiedy przychodzi poranek i czujecie, że nie macie siły, przypomnijcie sobie ten uśmiech Bena, tę jego pasję do życia, to, jak z takim zapałem opowiadał o swoich samolotach. On nie chce, żebyście utonęli w smutku. On chce, żebyście żyli, żebyście patrzyli w niebo, żebyście pamiętali, że niebo jest otwarte.
Zróbcie dzisiaj jedną małą rzecz. Kiedy wyjdziecie z tego miejsca, niech to nie będzie tylko kolejna modlitwa. Niech to będzie akt ufności. Może to będzie chwila, w której spojrzycie na zdjęcie Bena i zamiast pytać „dlaczego”, powiecie „dziękuję”. Dziękuję za to, że był. Dziękuję za to, że nauczył nas kochać tak bezinteresownie. Dziękuję za to, że jest teraz w rękach Boga, który go kocha bardziej niż my wszyscy razem wzięci. I pamiętajcie, że nie jesteście w tym sami. Cała wspólnota, która was otacza, i Bóg, który jest w waszym domu, w waszych łzach i w waszym milczeniu, trzyma was mocno. Niech Jego pokój, który przewyższa wszelki rozum, będzie z wami dzisiaj i na zawsze. Amen.
For the intentions entrusted to Ben on our prayer wall:
At the Savior’s command and formed by divine teaching, we dare to say:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.
Niech Pan wam błogosławi, niech was strzeże i niech obdarzy was swoim pokojem. Idźcie w pokoju Chrystusa.
✝ Niech was błogosławi Bóg wszechmogący: Ojciec i Syn, i Duch Święty. Amen.